Szacowanie natury i ukrytych kosztów utraty bioróżnorodności

Ian Fitzpatrick, 23 listopada 2017, w rolnictwie i systemach żywieniowych

"Intensyfikacja rolnictwa ma największy wpływ na faunę i florę i jest on ogromnie negatywny. W okresie naszych badań (około 40 lat), rolnictwo zmieniło się dramatycznie, a nowe technologie poprawiały plony często kosztem natury.”

...Dwadzieścia lat temu grupa naukowców pod przewodnictwem ekonomisty ekologicznego, Profesora Roberta Constanza, na łamach dziennika Nature opublikowała bardzo znaczący referat na temat wartości usług ekosystemu światowego. Naukowcy policzyli, że te usługi (takie jak zapylanie roślin, siedlisko dla gatunków migrujących, przechowywanie i retencja wody, procesy formowania gleby, ochrona przed burzami i powodziami, itd.) można oszacować na poziomie 16 i 54 trylionów dolarów rocznie, a średnio 33 trylionów dolarów rocznie. W tamtym czasie uważano, że ten szacunek jest niski, a jednak to było prawie dla razy więcej niż całkowity produkt krajowy brutto całej gospodarki globalnej...

W 2014 roku, Profesor Constanza wraz z inną grupą naukowców opublikował zaktualizowaną analizę globalnej wartości usług ekosystemu. Nowe szacunki oscylowały pomiędzy 125 a 145 trylionów dolarów rocznie - czyli znacznie wyżej niż w 1997 roku. Naukowcy odkryli także, że usługi ekosystemu wnoszą "dla dobra ludzkości więcej niż dwa razy tyle co globalny produkt krajowy brutto”. Referat szacuje także utratę usług ekosystemu pomiędzy 1997 a 2011 rokiem na około 20 trylionów dolarów rocznie...



http://sustainablefoodtrust.org/articles/valuing-nature-and-the-hidden-costs-of-biodiversity-loss/

Prawdziwe koszty rolnictwa przemysłowego na podstawie raportu z dnia 1 sierpnia 2017 roku

...Bezsprzecznym jest fakt, iż globalny system żywnościowy przechodzi ogromny kryzys, a problemy dotyczą takich obszarów, jak sprawiedliwość żywnościowa, bezpieczeństwo żywieniowe, właściwości odżywcze, środowisko naturalne oraz ekonomia. Przejawy głębokiego kryzysu obejmują każdy aspekt systemu żywnościowego...

Prawdziwe koszty intensyfikacji produkcji żywności (w której producenci w dużej mierze nie są pociągani do odpowiedzialności za okropne szkody, które obecne systemy wyrządzają na środowisku i zdrowiu publicznym) obejmują:

  • utratę zdrowia przez ludzi i olbrzymie koszty związane z leczeniem
  • koszty zanieczyszczenia ziemi i rzek azotanami i pestycydami pochodzącymi z agrochemii, które w niektórych rejonach Stanów Zjednoczonych są tak wysokie, że przemysł związany z dostarczaniem wody ma problemy z zabezpieczaniem wody pitnej spełniającej normy,
  • zanieczyszczenie powietrza, które powoduje wzrost infekcji dróg oddechowych i innych chorób u ludzi żyjących w okolicy;
  • utrata bioróżnorodności, włączając w to zmniejszenie liczby ptaków polnych i owadów zapylających;
  • degradacja i erozja gleby na skutek ciągłych upraw monokulturowych;
  • koszty związane ze zdrowiem ludzi pracujących w stresujących warunkach w zakładach przetwórczych.

Wszystkie te i inne koszty naświetlone w raporcie ostatecznie płacą podatnicy i społeczeństwo w ukryty sposób, który obejmuje ogólne opodatkowanie, opłaty za wodę oraz obniżoną jakość życia...

...Mechanizmy, które mogłyby w przyszłości umożliwić bardziej rzetelny udział w kosztach żywności, uwzględniają wprowadzenie dla tych, którzy zanieczyszczają, podatków od chemicznych nawozów i pestycydów oraz przekierowanie dotacji dla gospodarstw w taki sposób, by producenci, których metody produkcji wiążą dwutlenek węgla i poprawiają zdrowie ludzi, byli za to nagradzani...

...Należy przekształcić mapę drogową i zaprojektować lepszy system żywnościowy, który będzie brał pod uwagę wszystkie czynniki zewnętrzne, które nie są obecnie uwzględniane w koszcie żywności...

Całość: „The true cost of American food identified in new report" by Sustainable Food Trust on 1 August, 2017 http://sustainablefoodtrust.org/articles/the-true-cost-of-american-food-identified-in-new-report/

Glifosat - roundap herbicyd z piekła rodem

Artykuł autorstwa Dr hab. inż. Przemysława T. Saneckiego i Jerzego Zięby, który ukazał się w październikowym numerze miesięcznika "Optymalni" (PAźDZIERNIK 2016)

Artykuł w pdf

Najwięcej ziemi w Polsce kupują Niemcy i Holendrzy. Raport MSWiA

Cudzoziemcy w 2016 roku kupili w Polsce blisko 3,2 tys. ha gruntów - informuje MSWiA w swoim raporcie. Najwięcej ziemi nabyli u nas Niemcy i Holendrzy, ale wśród kupców są także obywatele Wysp Dziewiczych, Tajwanu i Syrii.

Z danych zgromadzonych w rejestrach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wynika, że "w 2016 roku cudzoziemcy na podstawie 5 tys. 191 transakcji kupili w Polsce nieruchomości gruntowe o łącznej powierzchni 3 tys. 185,48 ha". Jak precyzuje sprawozdanie, "zawarte są w tym 743 transakcje, dotyczące nieruchomości rolnych i leśnych o łącznej powierzchni 575,89 ha".

czytaj więcej

Rolnicy ignorowani przez Ministerstwo Środowiska

Nie wyobrażam sobie połączenia prawa własności ziemi z prawem do polowania – powiedział Andrzej Konieczny Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska w panelu dyskusyjnym podczas targów Pol Eco System w Poznaniu

czytaj więcej

Gryka wróciła do rejestru odmian

Znowelizowana na początku br. ustawa o nasiennictwie umożliwiła rejestrację, wytwarzanie i wprowadzanie do obrotu materiału siewnego odmian gatunków tradycyjnie uprawianych na terytorium Polski, nieobjętych przepisami Unii Europejskiej. W oparciu o ten przepis po 13 latach od usunięcia gryki z wykazu gatunków dla których prowadzana jest rejestracja, wytwarzanie i obrót materiałem siewnym, przywrócona została taka możliwość w związku z uznaniem gryki za gatunek tradycyjnie uprawiany w Polsce. Aktualnie do Krajowego Rejestru - COBORU wpisane są dwie odmiany tego gatunku Małopolskiej Hodowli Roślin: Panda i Kora (wpisane do rejestru 01.03.2017 r.). Kolejne dwie są w trakcie rejestracji.

Więcej http://nowoczesnafarma.pl/Gryka-wrocila-do-rejestru-odmian.html#nso

Komisja Europejska umarza najbogatszym gigantyczne długi

Rozmowę z posłem JANUSZEM SZEWCZAKIEM przeprowadził prezes wydawnictwa Biały Kruk Leszek Sosnowski. Całość można przeczytać w aktualnym numerze miesięcznika "Wpis". Poniżej publikujemy obszerny fragment:

Leszek Sosnowski: Dlaczego różne ośrodki polityczne w Polsce i zagranicą tak bardzo naciskają, żeby Polska przystąpiła do strefy euro? Jaki mają w tym cel?

Janusz Szewczak: Cele są dwa – jeden bardziej oficjalny, drugi trochę ukryty. Pierwszy, przedstawiany publicznie, to rzekomo większa integracja i spójność krajów unijnych, szybszy rozwój w całej strefie euro. Przypomnijmy, że walutą tą dysponuje dzisiaj tylko 19 krajów, a wiele spośród tych, które nie mają euro, rozwija się teraz szybciej niż kraje tzw. Eurolandu.

Więcej:

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/andy-aandy/komisja-europejska-umarza-najbogatszym-gigantyczne-dlugi

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl |

Trzy złe siostry: TTIP, CETA i TISA

Kiedy słyszymy, że Stany Zjednoczone/Kanada i Unia Europejska prowadzą negocjacje w sprawie „wielkich porozumień” w dziedzinie handlu transatlantyckiego, natychmiast jesteśmy zaalarmowani. Pewnie, wielka ugoda w terminologii handlowej oznacza wielką władzę, wielkie pieniądze i wielki bałagan. Ale kiedy słyszymy, że wszystko to odbywa się w tajemnicy, automatycznie dodajemy do listy „wielkie oszustwo”.

Twórcy porozumień handlowych twierdzą, że doprowadzą one do zwiększenia PKB oraz ilości miejsc pracy po obu stronach; z poglądem tym nie zgadzają się jednak ci, którzy mają rzekomo stać się beneficjentami.

Uściślijmy więc: TTIP oznacza Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji. To taki big brother (wielki brat) sprawujący pieczę nad umowami handlowymi pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. CETA to skrót oznaczający Kompleksową umowę gospodarczo-handlową. Jest to mniej więcej takie samo porozumienie, ale pomiędzy Kanadą a Unią Europejską. Jest jeszcze TISA, czyli Porozumienie w Sprawie Handlu Usługami pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską, z udziałem innych krajów. Tutaj w centrum uwagi znajdują się „usługi”.

Wszystkie te „porozumienia” łączy fakt, że „my naród”, jesteśmy zupełnie z nich wyłączeni. Wszystkie negocjacje odbywają się w trybie tajnym, bez udziału opinii publicznej. Co więcej, ustanawiane są tajne, zewnętrzne sądy, które będą mogły sądzić rządy, gdyby te chroniły swoje prawa i chciały np. zakazać importu pewnych dóbr czy utrzymać cła.

Czytaj więcej http://renesans21.pl/trzy-zle-siostry-ttip-ceta-i-tisa/

Wołowy stek: mięso ze starej krowy na Twoim talerzu

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła (26 października 2015 roku), że wędliny, a także prawdopodobnie czerwone mięso są rakotwórcze!

Ten komunikat spowodował natychmiastowy spadek sprzedaży wyrobów mięsnych o 5%2, a ja sam powiedziałem sobie: „Dość!”

Nie ma co się dziwić, że czerwone mięso i wędliny są najprawdopodobniej rakotwórcze. Wszyscy przecież znamy podejrzane praktyki rozpowszechnione w przemyśle spożywczym.

Czytaj więcej: Wołowy stek: mięso ze starej krowy na Twoim talerzu

Alarm - brońmy dobrej żywności

PROSIMY O WASZE PODPISY I ROZESŁANIE NA WASZE LISTY

Jakość żywności decyduje o stanie naszego zdrowia. Tymczasem projekt o sprzedaży dobrej jakości żywności przez rolników: http://icppc.pl/images/1.pdf leży w "sejmowej zamrażarce.

POMÓŻ Rządowi RP podjąć szybką i dobrą decyzję w tej sprawie.

PODPISZ PETYCJĘ
"Alarm - brońmy dobrej żywności"

http://www.petycjeonline.com/alarm-bronmy-dobrej-zywnosci

UWAGA! Prosimy o rozpowszechnianie informacji o tej petycji wśród swoich znajomych
i w mediach społecznościowych.

Jadwiga Łopata i Julian Rose razem z rolnikami i konsumentami, którzy są współautorami projektu ustawy o sprzedaży żywności przez rolników. Projekt został oficjalnie przedstawiony przez ruch Kukiz'15 i jest jeszcze konsultowany i może ulec małym zmianom.

Echa konferencji w sejmie

Pismo w imieniu Polskich Producentów Rolnych skierowane do Prezydenta RP Pana Andrzeja Dudy w sprawie przebiegu konferencji pt."Zrównoważona koncepcja rozwoju obszarów wiejskich".

Link do pisma: kliknij tutaj

Ceny ziemi w Polsce od 2004 roku wzrosły sześciokrotnie.

Rząd pracuje nad ustawą regulującą obrót ziemią rolną. Nowe przepisy mają zabezpieczyć polskie grunty przed wykupem przez zagranicznych inwestorów.

Według wstępnych planów ziemię rolną będzie mógł nabywać tylko rolnik, posiadający już nie więcej niż 300 hektarów i prowadzący działalność na terenie danej gminy od co najmniej pięciu lat.

 

Czytaj więcej na: http://www.polskieradio.pl/42/4393/Artykul/1583998,Ceny-ziemi-w-Polsce-od-2004-roku-wzrosly-szesciokrotnie-Czy-potrzebna-jest-kontrola-jej-obrotem

Co nam gotują korporacje z USA...

Serwuje się nam wyświechtany frazes, jak przy prywatyzacji. > Jednak kiedy pytam o zagrożenia w związku z TTIP i CETA, to od > zwolenników tych umów słyszę, że dadzą nam one szansę na wzrost > gospodarczy, napędzą biznes, stworzą nowe miejsca pracy. A chodzi o umacnianie rządów Korporacji i Banków czyli utorowanie drogi do nowego porządku świata (NWO) i praktycznie likwidację autonomii oraz zniewolenie państw i narodów pod rządami Korporacji.

Czytaj więcej: Co nam gotują korporacje z USA...

O naprawę Rzeczpospolitej - projekt nowej ustawy o sprzedaży żywności przez rolników w kontekście wstrząsających informacji

(projekt ten powstał w ścisłej współpracy z rolnikami i został przedstawiony przez Kukiz’15)

    Projekt ustawy o sprzedaży żywności przez rolników powstał, aby chronić największy skarb polskiej gospodarki (jak i gospodarki każdego innego kraju), jaki stanowią:

   1) produkcja żywności bardzo wysokiej jakości,

   2) niezdegradowane (lub mało zdegradowane) gleby, bez których nie ma produkcji żywności,

   3) bogactwo gatunków uprawianych (ale też  dziko rosnących) roślin i hodowanych zwierząt, i wreszcie, a raczej przede wszystkim

   4) ludzie-rolnicy, jedyna warstwa społeczno-zawodowa, posiadająca wiedzę, umiejętności i zwłaszcza serce do tego, jak utrzymywać  w dobrej jakości wymienione podstawowe zasoby: gleby, gatunki roślin i zwierząt oraz jak wytwarzać żywność najwyższej jakości.

    Jest to podstawowy warunek strategicznego bezpieczeństwa żywnościowego, warunek przetrwania i suwerenności każdego kraju, a więc i Polski.

    Za niedługi czas palące dziś problemy i wyzwania najprawdopodobniej zbledną wobec nadrzędnego kryzysu jaki czeka ludzkość: braku podstawowego środka produkcji żywności, jakim są niezdegradowane gleby.

Czytaj więcej: O naprawę Rzeczpospolitej - projekt nowej ustawy o sprzedaży żywności przez rolników w...

Ekojajka są najdroższe. Ale czy najzdrowsze?

Polski Alarm Smogowy i Politechnika Krakowska odkryły w nich wysokie stężenie dioksyn. To trujące substancje powodujące raka i bezpłodność.
Polski Alarm Smogowy, społeczny ruch na rzecz ograniczania emisji zanieczyszczeń, pobrał do badania jajka od lokalnych indywidualnych dostawców, rolników działających na niewielką skalę na targach i bazarach oraz od prywatnych osób, które hodują kury, by mieć ekologiczną żywność na własny użytek lub sprzedawać je okolicznym mieszkańcom. Łącznie z tymi, które niezależnie od PAS-u badali naukowcy z Politechniki Krakowskiej, zebrało się kilkanaście miejscowości.
 
- Chodziło nam o to, aby sprawdzić, co znajduje się w jajkach pochodzących od kur z wolnego wybiegu, a nie profesjonalnych ferm. Bo te podlegają restrykcyjnym przepisom Unii Europejskiej i ministra rolnictwa. A jajka z bazarków nie - tłumaczy Jakub Jędrak, fizyk z Polskiego Alarmu Smogowego.

Jajka non grata

Jajek z takim poziomem dioksyn, który odkryli naukowcy, nie można by sprzedać do krajów Unii Europejskiej - unijne normy dopuszczają ich stężenie na poziomie 2,5 pikograma na gram tłuszczu, a przy 2,7 pikograma jajka nie są wpuszczane za zachodnią granicę. Przy 1,25 pikograma producenci są wzywani do podjęcia działań, które poziom trujących substancji obniżą (to tzw. Action Level; bardzo restrykcyjnie do tych przepisów podchodzą np. Niemcy).

Tymczasem w jajkach pochodzących z uzdrowiska Rabka-Zdrój stężenie dioksyn przekraczało normy czterokrotnie (9,5 pikograma na gram tłuszczu). Jeszcze gorzej było w okolicach Zakopanego i Kościeliska, gdzie ich poziom sięgnął 10 pikogramów. Przez granicę nie przepuszczono by też jajek pochodzących m.in. z Krakowa, podkrakowskich Swoszowic, Zelkowa, z ekologicznych hodowli na Śląsku - w Rybniku i Żorach, gdzie stężenie dioksyn wyniosło ponad 2,7 pikograma.

Skąd w jajkach tak wysoki poziom dioksyn? Prof. Adam Grochowalski, kierownik Zakładu Chemii Analitycznej Politechniki Krakowskiej, nie ma wątpliwości: - Ze spalania śmieci w piecach domowych!

Członkowie Polskiego Alarmu Smogowego nie są zaskoczeni: - Wystarczy przejechać przez Polskę i zobaczyć, co się wydobywa z kominów wielu domów. Ludzie nie tylko palą najgorszym węglem - miałami i mułami - ale wrzucają też do pieców odpady. Wystarczy popatrzeć na żółte i czarne dymy, powąchać, czym śmierdzi Polska. Chemią - podkreśla Jakub Jędrak.

Śląsk i Małopolska są najbardziej zanieczyszczonymi regionami kraju. Stężenia trujących pyłów notorycznie przekraczają tam dopuszczalne normy. Za smog unoszący się nad Rybnikiem mieszkańcy pozwali skarb państwa. Rabce wkrótce za zanieczyszczenie powietrza może grozić odebranie statusu uzdrowiska. - Ale do pieców wrzuca się byle co w całej Polsce. Niektóre miejsca są lepiej przewietrzane, więc tak dużego smogu nie ma. Ale żywność skażona jest wszędzie - mówi prof. Grochowalski.

Jajka badano w kilkunastu miejscowościach. - Żadne nie spełniało dopuszczalnych norm - mówi Grochowalski, który na zlecenie Polskiego Alarmu Smogowego przeprowadził analizę. Od lat bada też to, czym Polacy palą w domowych piecach.

Eko wcale nie eko

Okazało się, że ekojajka wcale nie są eko. Prof. Grochowalski zaznacza jednak: - O tym mogą nie wiedzieć nawet sami właściciele kur, którzy hodują je, jak im się wydaje, ekologicznie, w ogródkach, a potem w dobrej wierze sprzedają jajka jako ekologiczne.

Jak to możliwe? To, co spalamy w piecach, wchodzi w reakcje chemiczne. W ich wyniku powstają dioksyny (polichlorowane pochodne dibenzodioksyny i dibenzofuranu) - grupa zanieczyszczeń organicznych, które są uznawane za najbardziej toksyczne substancje wytworzone przez człowieka. Następnie dioksyny przez komin wydostają się na zewnątrz i opadają na ziemię. Naszą, sąsiada, okolicznych mieszkańców. Na uprawiane warzywa, owoce, na trawniki. - Kury chodzą po ogrodzie i bez przerwy dziobią ziemię. Wydziobują z niej pożywienie, ale i inne minerały, np. wapno potrzebne do budowy skorupki jajka, które znajduje się też w popiele. W nim także są dioksyny. Kura wydziobuje więc dioksyny, a ponieważ one są rozpuszczalne w tłuszczach, to przedostają się do wnętrza organizmu, a następnie do jajek - wyjaśnia prof. Grochowalski.

Profil dioksyn, tzw. dioksynowy odcisk palca, badanych jajek pozwala ustalić, że zanieczyszczenia pochodzą z kominów. Inne są bowiem dioksyny zawarte np. w środkach ochrony roślin, inne w produktach chemicznych, a jeszcze inne te, które powstają po spalaniu śmieci i odpadów węglowych.

Łączą je trzy rzeczy - wszystkie stanowią pewien wskaźnik. Oznacza to, że jeśli gdzieś pojawiają się dioksyny, to występują też inne zanieczyszczenia i trujące substancje: pyły, benzo(a)piren, węglowodory aromatyczne.

Wszystkie dioksyny bardzo długo utrzymują się w organizmie. - Zaliczane są do trwałych zanieczyszczeń organicznych i w organizmie człowieka przebywają dziesięć lat. Wchłaniają się powoli i kumulują w organizmie, dlatego im człowiek starszy, tym ma ich więcej - tłumaczy prof. Adam Grochowalski.

Wszystkie też są silnie toksyczne i szkodliwe dla zdrowia. Najsłynniejszym przykładem zatrucia dioksynami jest były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, u którego spowodowały przewlekłą, widoczną reakcję alergiczną. Niebezpieczne jest też długotrwałe przyjmowanie stosunkowo niewielkich ilości dioksyn. - Może to powodować zaburzenie gospodarki hormonalnej, wpływać szkodliwie na układ rozrodczy. Dioksyny mogą powodować nawet bezpłodność - podkreśla Jakub Jędrak, który analizuje wpływ dioksyn na zdrowie.

To nie wszystko. Badania prowadzone w Holandii wykazały, że dioksyny powodują m.in. nieprawidłowy rozwój układu nerwowego u dzieci oraz feminizację męskiego potomstwa. Przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer, IARC) zostały sklasyfikowane jako substancje kancerogenne dla ludzi.

Przerażeni hodowcy

Dotarliśmy do producentów ekologicznych jajek w Rabce. Tych, w których zawartość dioksyn przekraczała normy czterokrotnie. To młode małżeństwo z dzieckiem. Warzywa, owoce, kury hodują głównie na własny użytek. Z pasji oraz... żeby zdrowo jeść. Kury swobodnie biegają po ogrodzie, skubiąc trawę. Właściciele dokarmiają je głównie resztkami. Byli przerażeni. - Hodujemy sami kury i uprawiamy warzywa z myślą o zdrowiu naszym i naszego syna. Aby nie jeść pryskanych owoców i chemii w mięsie czy innych produktach. Tymczasem okazuje się, że sami się trujemy. A właściwie nas trują, bo my w piecu nie palimy - mówią zrezygnowani.

Członkowie Polskiego Alarmu Smogowego podkreślają: - Poprzez badania nie dążymy do tego, aby ludzie nie kupowali i nie jedli jajek. Domagamy się jednak troski o polskie powietrze. Mamy ustawę śmieciową i zakaz palenia odpadami, ale to prawo nie jest wystarczająco egzekwowane. Nie mamy też norm jakości węgla, które wyeliminowałyby najgorszej jakości węgiel z gospodarstw domowych, oraz standardów emisyjnych dla pieców i kotłów na paliwa stałe. Nowoczesne kotły spełniające unijne normy są tak skonstruowane, że nie można do nich wrzucić wszystkiego, co popadnie. Niestety, w Polsce wciąż dominują przestarzałe kotły, tzw. kopciuchy. Jeśli tego wszystkiego nie zmienimy, będziemy dalej dusić się w smogu, a w dodatku jeść skażoną żywność - mówi Jakub Jędrak.

W 2016 r. w ramach akcji społecznej "Oddychać po ludzku" organizowanej przez "Gazetę Wyborczą", chcemy skupić się m.in. na zwiększeniu świadomości Polaków dotyczącej przyczyn i skutków zanieczyszczenia powietrza, wdrażaniu ustawy antysmogowej przez samorządy oraz zachęcaniu do korzystania z komunikacji miejskiej i ekologicznego transportu. 

Żródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,147751,19620738,ekojajka-sa-najdrozsze-ale-czy-najzdrowsze.html#ixzz44OPBskWT

KOMISJA EUROPEJSKA CHCE ZLIKWIDOWAĆ OKOŁO MILIONA DROBNYCH ROLNIKÓW - TWIERDZI SIR JULIAN ROSE

Niestety mali i średni rolnicy nie mają zbyt wielu sojuszników w Brukseli. Czy mają ich w Zjednoczonym Królestwie, które dla rządu polskiego jest kluczowym partnerem? Zapytaliśmy o to Sir Juliana Rose, piątego baroneta i wielkiego popularyzatora naturalnego rolnictwa i żywności wytwarzanej bezpośrednio przez rolników.

Czytaj więcej na: http://wsparcierolnika.pl/artykuly/533-komisja-europejska-chce-zlikwidowac-okolo-miliona-drobnych-rolnikow-twierdzi-sir-julian-rose

Wizyta angielskiego rolnika

Jesteśmy na angielskiej wsi. Dzisiaj odwiedził nas dalszy sąsiad Juliana - rolnik, który ma około 400 ha i od kilku lat uprawia tylko zboża. Poul, tak ma na imię ten rolnik, przyszedł nam powiedzieć, że sprzedaje gospodarstwo z całym obejściem, ponieważ nie widzi już żadnej możliwości przetrwania na rynku. Gospodarstwo odziedziczył po rodzicach - było w jego rodzinie ponad 50 lat, ale przeszło ogromną transformację. Transformację napędzaną przez korporacje, politykę UE i banki. Kiedyś to było piękne gospodarstwo o różnorodnej produkcji; teraz jest monokultura, wszystko bazuje na chemii i kontraktowanych usługach. Jak powiedział Poul: "Nie mogę patrzeć na tę martwą ziemię polewaną co roku ogromną ilością agrochemii."

Poul, który kiedyś był w Polsce, dalej mówił: "Oni (korporacje, UE, banki) was też tak zniszczą, jak zniszczyli angielskich rolników, jeśli nie wyrzucicie ich ze swojego kraju! To dramat dla rolnika patrzeć jak ziemia umiera, a on uzależniony od banków nic nie może zrobić tylko dalej ją polewać tą chemią, aby zebrać jakieś plony. Nasze gospodarstwo przynosiło najlepsze dochody w czasach, gdy miało różnorodny profil produkcji i proporcjonalnie do obszaru niską liczbę krów. Kiedyś 40 krów to było dużo, później 100, teraz nawet przy 500 krowach trudno zarobić na życie. W naszej okolicy przetrwało tylko jedno gospodarstwo mleczne, które ma 700 krów. Moje dzieci nie są zainteresowane przejęciem gospodarstwa, bo to oznacza dla nich tylko dużo pracy i stresu, i nie widać żadnych lepszych perspektyw."

Żegnając się, Poul powiedział: "Jeśli nie chcecie stracić swoich gospodarstw, tak jak ja i wielu moich kolegów, to nie słuchacie doradców. Zostańcie przy różnorodnej produkcji i szanujcie ziemię. TYLKO GOSPODARSTWA O RÓŻNORODNEJ PRODUKCJI PRZETRWAJĄ."

Kochani rolnicy zapamiętajcie sobie to, co powiedział angielski rolnik. Pamiętajcie o tym, że on miał pełne(!) dotacje UE i dużo(!) doświadczenia na międzynarodowych rynkach...

Pozdrawiam Was serdecznie, Jadwiga Łopata

„Raport o stanie rolnictwa ekologicznego w Polsce w latach 2013–2014

Zapraszamy do zapoznania się z raportem Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych opracowanego przez Biuro Rolnictwa Ekologicznego i Produktów Regionalnych

http://www.ijhar-s.gov.pl/pliki/A-pliki-z-glownego-katalogu/ethernet/2015/wrzesien/Raport%20o%20stanie%20rolnictwa%20ekologicznego%20w%20Polsce%20w%20latach%202013-2014.pdf

10 lat zniewolenia – czas powiedzieć: DOSYĆ!

Od czasu przystąpienia do Unii Europejskiej następuje coraz większe ograniczenie naszej wolności. Z początku tego nie dostrzegaliśmy, ponieważ akcesja z Europą była marzeniem Polaków uwolnionych od komunistycznego reżimu. Przyszłość jawiła się w jasnych barwach wolności i dobrobytu. Skuszeni strukturalnymi rentami, dopłatami do ziemi i wsparciem „na modernizację” rolnicy byli jednymi z pierwszych, którzy cieszyli się z unijnego braterstwa.

Sielanka trwała tak długo, że zdołała uśpić nas na tyle, iż prawie nie dostrzegliśmy, jak z PRODUCENTÓW ŻYWNOŚCI powoli my, rolnicy,
zmieniliśmy się lub zmieniamy w uzależnionych od korporacji
KONSUMENTÓW.

! Z półek sklepowych zniknęły produkty od polskich rolników zastąpione wysoko przetworzoną żywnością z odległych krańców świata.
! Wzrastające ceny środków do produkcji rolnej i niestabilne ceny
zbytu płodów rolnych sprawiły, że spadła opłacalność produkcji i
dochody rolników.

Czytaj więcej: 10 lat zniewolenia – czas powiedzieć: DOSYĆ!

Spółki duńskie poza kontrolą zakupu ziemi?

Polecamy artykuł "Spółki duńskie poza kontrolą zakupu ziemi?" który ukazał się na portalu farmer.pl 1 września 2014. Artykuł podejmuje temat wykupywania polskich gruntów http://www.farmer.pl/prawo/nieruchomosci/spolki-dunskie-poza-kontrola-zakupu-ziemi,52732.html

Dodatkowe informacje

!!!!!!

Używamy Cookie (Ciastka). Jeśli nie zgadzasz się na ich używanie, możesz je zablokować w swoje przeglądarce. Nie wiemy, czy strona będzie pracować prawidłowo bez ciastek. Nie zbieramy danych za pomocą tych ciastek, jednak są one używane do obsługi strony, logowania i innych rzeczy. Aby dowiedzieć się więcej na temat obsługi plików cookie oraz w jaki sposób można je usunąć, przeczytaj Politykę prywatności..

Jeśli nie akceptujesz opuść stronę lub zmień ustawienia przeglądarki. Jeśli akceptujesz kliknij