baner

Czuma Andrzej, poseł


Odpowiedź Posła Czumy na jego stronie internetowej: http://www.czuma.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=99

Od: Biuro Poselskie Andrzeja Czumy <posel@czuma.pl>
Data: 5 grudnia 2009 10:42

Szanowna Pani,

Jak wiadomo od setek lat niemal 100% dostępnej żywności składa się z produktów genetycznie modyfikowanych. W szczególności świnie są Genetycznie Modyfikowanym Dzikiem, a krowy Genetycznie Modyfikowanym Turem. Identycznie rzecz ma się z produktami roślinnymi.

Istnieje co prawda możliwość hodowli dzików na własne potrzeby i uniknięcie w ten sposób konieczności konsumpcji świń (GMD) jednakże – wg naszej wiedzy – od momentu wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego tego typu hodowla byłaby całkowicie nielegalna. W związku z tym wydaje nam się mało prawdopodobne, żeby Pani dzieci mogły legalnie spożywać żywność nie modyfikowaną genetycznie.

Łączymy wyrazy poważania,
Biuro Poselskie Andrzeja Czumy

**************************************

_________________________________


Szanowny Panie Pośle,

Do napisania do Pana skłoniła mnie lektura Pana mejla zamieszczonego na portalu Koalicji Polska Wolna od GMO (cyt. poniżej).

Nie wszyscy znają się na wszystkim, jednak nie wszystkim dane jest podejmować decyzje, które będą miały wpływ na losy milionów współobywateli. Zaskoczyła mnie pewność, z jaką wypowiada się Pan w obcej sobie (z racji odmiennego wykształcenia kierunkowego) dziedzinie biologii ogólnej czy molekularnej. W dniach, kiedy Sejm pracuje właśnie nad projektem ustawy “Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych” obywatele chcieliby żywić nadzieję, że ich reprezentanci zapoznali się, choć pobieżnie, z materią, której ustawa ta dotyczy. W projekcie ustawy czytamy: “Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm [...], w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych”. Pan zaś, niepomny na zapisy projektu ustawy, przekonuje internautów, że “świnie są Genetycznie Modyfikowanym Dzikiem, a krowy Genetycznie Modyfikowanym Turem”. Te twierdzenia nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości biologicznej, ani w definicji zawartej w ustawie. Mam zatem uzasadnione wątpliwości, czy Pan udział w głosowaniu nad przyjęciem ustawy będzie aktem ŚWIADOMYM i ODPOWIEDZIALNYM?

Bardzo serdecznie namawiam do zapoznania się z tematem upraw GMO i potencjalnymi zagrożeniami, jakie one niosą dla środowiska, dla zdrowia społeczeństwa i dla bezpieczeństwa ekonomicznego oraz żywnościowego Kraju. Proszę też o nieuleganie naciskom lobbystów i zaprzestanie bezrefleksyjnego powtarzania rozpowszechnianych przez nich mitów (np. jakoby rolnicy, czy natura od zawsze wytwarzali GMO – jest to nieprawda, i potwierdza to definicja zawarta w projekcie ustawy).

Nawet, jeżeli obserwacje dowodzące szkodliwości zdrowotnej żywności GM są jeszcze nieliczne i słabo udokumentowane, obowiązuje nas zasada przezorności i chronienie interesu społecznego. Tak postąpiło już 7 krajów Unii Europejskiej, które zakazały upraw modyfikowanej kukurydzy MON810 na swoim terenie (Niemcy, Francja, Włochy, Luksemburg, Grecja, Węgry, Austria). Wbrew rozpowszechnianym w Polsce obawom, nie zostały one obłożone karami finansowymi, a Niemcy dwukrotnie wygrały proces sądowy wytoczony przez korporację Monsanto. Jest to wiec wskazówka dla Polski i dla naszych parlamentarzystów – jakie decyzje powinny zostać podjęte w najbliższym czasie.

W załączeniu przesyłam Panu kopię mojej prezentacji dotyczącej zagrożeń związanych z uprawami GMO. Dodam, że jestem z wykształcenia biologiem, specjalistą w dziedzinie biologii medycznej, od 20 lat pracuję w dziale badawczym Instytutu Onkologii w Gliwicach gdzie stale posługuję się technikami biologii molekularnej i wykorzystuję do badań naukowych Genetycznie Modyfikowane Organizmy.

Z wyrazami szacunku,

Katarzyna Lisowska, doc. dr hab.

**************************************

_________________________________


Od: <czuma@elektron.pl>
Data: 11 grudnia 2009 08:43
Temat: Re: dotyczy: ustawy “Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych”

Szanowna Pani,

On Thu, 10 Dec 2009, K.  L. wrote:

Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm [...], w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych”. Pan zaś, niepomny na zapisy projektu ustawy, przekonuje internautów, że “*świnie są Genetycznie Modyfikowanym Dzikiem, a krowy Genetycznie Modyfikowanym Turem”.
—————————

Jak powszechnie wiadomo, geny świni nie zostały zmodyfikowane w warunkach naturalnych (lesie) tylko na skutek sztucznych zabiegów ludzkich w chlewie. Czyli w warunkach całkowicie nienaturalnych. Trzymając się więc proponowanej przez Panią definicji nie ulega wątpliwości, że świnia jest Genetycznie Modyfikowanym Dzikiem.

Zwracamy Pani uwagę, że działania lobbystów nigdy nie zmierzają do ochrony jakichś swobód ludzkich (np. prawa do jedzenia wybranej przez siebie kukurydzy) tylko do ograniczenia wolności ludzi w celu przymuszenia ich do innego korzystnego dla lobbysty zachowania. Lobbyści, którzy załatwili zakaz produkcji kukurydzy MON810 z całą pewnością finansowani byli przez producentów dobra konkurencyjnego (czy aby nie istnieje kukurydza MON809?).

______________________________
Biuro Poselskie Andrzeja Czumy

**********************************

Poseł na Sejm Warszawa,
17 grudnia 2009 r.
Rzeczypospolitej Polskiej
Andrzej Czuma

Pani D.S.
(tu adres)

Szanowna Pani,
Ustosunkowując się do wydruku komputerowego złożonego przez Panią w Kancelarii Sejmu uprzejmie informuję, że nie jestem entuzjastą regulowania produkcji i konsumpcji żywności przez władze publiczne. Jeśli żywność, którą krytykuje popierana przez Panią organizacja, jest istotnie tak niezdrowa to bez ingerencji władz publicznych jej uprawy zostaną zlikwidowane ponieważ produkt nie znajdzie nabywców.

Jednocześnie pozwolę sobie przypomnieć, że organizacja Greenpeace przez wiele lat zaangażowana była w ruch pacyfistyczny, który utrudniał prowadzenie polityki obronnej państw NATO i zapewne przypadkowo dobrze służył potrzebom polityki Związku Sowieckiego. Z tego względu trudno byłoby mi uwierzyć w koncepcje głoszone przez tę organizację.

Łączę wyrazy szacunku
(podpis odręczny) Andrzej Czuma

(pod kreską jest adres i tel. jego Biura Poselskiego)

komentarz Pani D.S. do powyższej odpowiedzi:
Tu jak Mickiewicz krzyknę w rozpaczy:
“Patrzcie, przyjaciele,
patrzcie, jacy to stoją na narodu czele!!”…

**********************************

Szanowny Panie Pośle,
Przesyłam w załączeniu recenzję książki francuskiej dziennikarki Marie-Monique Robin pt. Swiat wedlug Monsanto, ktorą wlasnie napisalam. Poniżej zamieszczam fragment recenzji, a w załączonym pliku .pdf znajdzie Pan pełną recenzję zawierającą streszczenie niektorych wątków poruszonych przez autorkę.

Mam nadzieję, że informacje zawarte w streszczeniu przydadzą się Panu i pozwolą bardziej wszechstronnie podejść do problemu legalizacji upraw GMO w Polsce. Gorąco polecam lekturę książki oraz film pod tym samym tytułem, który jest dostępny w internecie. Tekst recenzji można kopiować i rozpowszechniać, ponieważ została ona opublikowana na otwartej licencji CC.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku,
Katarzyna Lisowska

Marie-Monique Robin: Świat według Monsanto

Recenzja i streszczenie

Katarzyna Lisowska*

Wzięłam tę książkę do ręki z przekonaniem, że po kilku stronach lektury bezproblemowo osunę się w ramiona Morfeusza. Tymczasem, udało mi się od niej oderwać dopiero o czwartej nad ranem, gdy rozsądek kazał mi wreszcie zgasić światło.

Książka z gatunku dziennikarstwa śledczego, świetnie napisana – czyta się ją jak powieść sensacyjną. Problematyka genetycznie modyfikowanych upraw i żywności jest przedstawiona przez autorkę na tle długiej i bogatej w skandale historii firmy Monsanto. Marie-Monique Robin rozpoczęła swoje śledztwo od wirtualnych poszukiwań w Internecie, jednak z dziennikarską rzetelnością podążyła tropem kolejnych odkryć w podróż jak najbardziej realną: do USA i Kanady, do Indii i Ameryki Południowej a także do krajów europejskich.

Książka systematyzuje i uzupełnia informacje znane czytelnikom obytym z problematyką GMO (genetycznie modyfikowane organizmy), a nowicjuszy przystępnie wprowadza w ten temat. Informacje przytaczane przez autorkę są udokumentowane licznymi przypisami i odwołaniami do literatury naukowej oraz publicystyki. Jako biolog molekularny uśmiechnęłam się wprawdzie czytając opis manipulacji genetycznych – poprawny, ale pełen troski o… komórki roślinne atakowane przez naukowców „pistoletem genowym” (ang. gene gun) – co wiele z nich rzeczywiście przypłaca śmiercią. Jednak chociaż MM Robin nie jest specjalistką inżynierii genetycznej, nie ma w jej książce błędów merytorycznych. Można za to znaleźć odnośniki zarówno do omawianych publikacji naukowych, jak i do przekazów medialnych dokumentujących opisywane afery i kontrowersje. Warto też podkreślić zdecydowanie dobrą jakość tłumaczenia Przemysława J. Ilukowicza.

Precyzyjne dochodzenie MM Robin wykazuje, że firma Monsanto od pewnego momentu doskonale zdawała sobie sprawę z toksyczności kolejnych swoich wyrobów: DDT, PCB, dioksyn czy tzw. Agent Orange, jednak konsekwentnie zaprzeczała i do dziś zaprzecza, jakoby ponosiła odpowiedzialność za skażenie środowiska, za zwiększoną zachorowalność na raka czy wady wrodzone u osób narażonych na kontakt z tymi substancjami. Dziś towarzyszą nam zapewnienia o nieszkodliwości kolejnych produktów Monsanto: herbicydu Roundup, preparatu hormonalnego Posilac, sztucznie podnoszącego mleczność krów, czy genetycznie modyfikowanych roślin uprawnych. Wprowadzenie tych wyrobów do obrotu odbywało się częstokroć wśród niejasnych powiązań biznesowo-rządowych i przy akompaniamencie fałszywych reklam. MM Robin odkrywa też przed czytelnikiem zaskakująco liczne przypadki, gdy udowodniono firmie przed sądem przypadki korumpowania urzędników państwowych (np. w Indonezji), zatrucie środowiska i odpowiedzialność za dramatyczne efekty toksyczne u ludzi (np. w Anniston, USA), czy nieprawdziwe zapewnienia reklamowe (np. o biodegradowalności Roundupu). Pozostaje pytanie, jak to możliwe, że firma o tak wątpliwej reputacji – bez większych przeszkód kontynuuje światową ekspansję i stale zwiększa zyski…

„Świat według Monsanto” trafia na rynek księgarski w szczególnym momencie – w chwili, gdy kolejne kraje UE zakazują upraw GMO, a polski parlament obraduje nad ustawą Prawo o organizmach genetycznie modyfikowanych. Jest to doskonała lektura, którą polecam zarówno naszym parlamentarzystom jak i nam wszystkim – konsumentom i obywatelom – którzy chcemy wiedzieć, jaki wpływ na nasze życie i na polską gospodarkę oraz na przyszłość polskiego rolnictwa – będą mieć podejmowane dziś decyzje.

Marie-Monique Robin, urodzona w 1960 r. francuska dziennikarka. Jest autorką sześciu książek o ważnej tematyce społecznej, nakręciła 36 filmów, z których 20 zdobyło różne nagrody na całym świecie. Jest m.in. laureatką prestiżowej Prix Albert Londres (1995). Za film “Świat według Monsanto” otrzymała nagrody Prix Rachel Carson i Thophee des sciences du danger (Cannes). Film Świat według Monsanto jest dostępny w sieci. Gorąco polecam!

Książka wydana wspólnie przez Instytut Spraw Obywatelskich i Redakcję magazynu Obywatel będzie wkrótce dostępna w sklepie internetowym, a pod koniec stycznia także w księgarniach. Do książki dołączona jest bezpłatna płyta DVD z filmami edukacyjnymi dotyczącymi problematyki GMO

*) Katarzyna Lisowska, doc. dr hab. Absolwentka Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego, doktorat w zakresie nauk biologicznych, habilitacja w specjalności biologia medyczna. Pracownik działu badawczego Centrum Onkologii w Gliwicach.


Katarzyna Lisowska




Ads Plugin created by Jake Ruston - Sponsored by WUSB54G and GPT Site.