baner

listy wyborców


DO POSŁÓW/SENATORÓW ZIEMI ŚLĄSKIEJ:

Ważny sygnał alarmowy, o którym Wy Szanowni Posłowie i Senatorowie Ziemi Śląskiej musicie wiedzieć:

“Rolnicy otrzymali ofertę nie do odrzucenia od firm świadczących usługi dla rolnictwa: nie macie możliwości, nie macie sprzętu rolniczego itd. …, my mamy odpowiednie siewniki, mamy nasiona, mamy środki ochrony roślin no i mamy rynek. Zaorajcie i przygotujcie pod uprawę naszych nasion swoją ziemię, a my wam zrobimy usługę: zasiejemy, opryskamy, zbierzemy i sprzedamy, a wy dostaniecie swoje pieniądze tzn. różnicę między ceną sprzedaży tej kukurydzy, a kosztami związanymi z usługą. Nową kukurydzę tak zachwalano, że rolnicy, nie mając innej pomocy ze strony państwowych służb rolnych, bezsilni i osamotnieni, nie do końca świadomi zagrożenia o jakim się teraz mówi dali się złapać na haczyk. Rolnicy akcję Greenpeace w Lubomii odebrali jako niedźwiedzią przysługę, bo to oni oberwali, a nie firmy typu z “Koalicji na rzecz nowoczesnego rolnictwa”.Rolnicy muszą zapłacić firmom za usługi, a zyski ze sprzedaży ziarna w związku z akcja Greenpeace będą zaniżone.”… Caly list poniżej.

LIST OTWARTY DO POSŁÓW I SENATORÓW ZIEMI ŚLĄSKIEJ

Szanowny Pośle, Szanowny Senatorze Ziemi Śląskiej !

Pozostało mało czasu, ufamy, że podejmiecie w sprawie USTAWY O GMO właściwą decyzję.

Ekologizacja rolnictwa, powrót do tradycyjnych, sprawdzonych metod produkcji żywności, to priorytetowy kierunek Wspólnej Polityki Rolnej UE. Otwierają się więc szanse dla polskiego rolnictwa. Od Was Posłowie i Senatorowie zależy, czy dacie szansę polskiemu rolnikowi, produkującemu zdrowe i poszukiwane na rynku unijnym płody rolne, czy czeka go los rolnika z Ameryki Płd. , czy Indii, czy nowoczesna forma niewolnictwa. Podejmijcie decyzję zgodnie z Własnym sumieniem i odpowiedzialnością za Waszych wyborców, którzy Wam zaufali. Miejcie na uwadze, że taka inżynieria genetyczna, jaką współcześnie się nam serwuje, to rewolucja biotechnologiczna, ignorująca prawo naturalne i uwalniająca do środowiska naturalnego GMO, nowe organizmy, które nigdy w sposób naturalny nie powstały i które się będą rozmnażać, krzyżować , mutować, “wyradzać”, przekazywać cechy genetyczne organizmom pokrewnym. Pojawi się nowe zagrożenia dla środowiska naturalnego i jego bioróżnorodności. Każda produkcja, wiąże się z wytwarzaniem odpadów, pojawi się nowy aspekt środowiskowy – odpadów, które się będą “rozmnażały”, a co za tym idzie – dalszy ciąg chemizacji rolnictwa.

Stańcie na SKALE i podejmijcie odpowiedzialną decyzję. Tu SKAŁĄ JEST ZASADA “PO PIERWSZE NIE SZKODZIĆ”, ostrożność, przezorność, sumienie i zdrowy rozsądek – po prostu szacunek do Ziemi, która jest naszym wspólnym Domem, respekt do prawa naturalnego, które jest gwarantem harmonii i porządku w przyrodzie, wolności i egzystencji człowieka.

Próby wymuszenia na społeczeństwach akceptacji stosowania GMO przy produkcjiżywności są niedemokratyczne i stawiają interesy wielkich, ponadnarodowych korporacji przed ochroną naszego zdrowia, naturalnej i kulturowej bioróżnorodności oraz lokalnej ekonomii. GMO to niesprawdzona, niebezpieczna technologia. Jej zwolennicy nie biorą pod uwagę wyników niezależnych badań wskazujących na poważne zagrożenia dla zdrowia i środowiska naturalnego oraz problemów, z jakimi borykają się rolnicy, których namówiono do stosowania nasion GM.

O tym jak nasi rolnicy są osamotnieni przez nasze państwo, świadczy ich brak ufności i wiary w to, że będzie lepiej. Nie mają odwagi upominać się o swoje, bo nie chcą , żeby było jeszcze gorzej, zaufali ludziom odpowiedzialnym za program i strategię rozwoju polskiego rolnictwa. Czy kolejny raz spotka ich zawód? Kto im ma pomóc, koro Służby Rolne nie dysponują potrzebnymi narzędziami i środkami, a Komitet Badań Naukowych dysponuje coraz mniejszymi środkami na badania naukowe. Zlikwidowano Kółka Rolnicze, Polskie Spółdzielnie Rolnicze, likwiduje się szkoły rolnicze i co dalej.

Taka sytuacja jest wymowna, a dlaczego się o tym głośno nie mówi? Rolnicy niestety też boją się mówić głośno.

Dlatego ujawniam treść telefonu , (szkoda, że anonimowego od rolnika z powiatu wodzisławskiego, który obiecał, że zadzwoni do mnie inny rolnik). Do dzisiaj rolnik nie zadzwonił, ale nie można tej informacji zbagatelizować, jest to ważny sygnał alarmowy, o którym Wy Szanowni Posłowie i Senatorowie Ziemi Śląskiej musicie wiedzieć:

“Rolnicy otrzymali ofertę nie do odrzucenia od firm świadczących usługi dla rolnictwa: nie macie możliwości, nie macie sprzętu rolniczego itd. …, my mamy odpowiednie siewniki, mamy nasiona, mamy środki ochrony roślin no i mamy rynek. Zaorajcie i przygotujcie pod uprawę naszych nasion swoją ziemię, a my wam zrobimy usługę: zasiejemy, opryskamy, zbierzemy i sprzedamy, a wy dostaniecie swoje pieniądze tzn. różnicę między ceną sprzedaży tej kukurydzy, a kosztami związanymi z usługą. Nową kukurydzę tak zachwalano, że rolnicy, nie mając innej pomocy ze strony państwowych służb rolnych, bezsilni i osamotnieni, nie do końca świadomi zagrożenia o jakim się teraz mówi dali się złapać na haczyk. Rolnicy akcję Greenpeace w Lubomii odebrali jako niedźwiedzią przysługę, bo to oni oberwali, a nie firmy typu z “Koalicji na rzecz nowoczesnego rolnictwa”.Rolnicy muszą zapłacić firmom za usługi, a zyski ze sprzedaży ziarna w związku z akcja Greenpeace będą zaniżone.”

Niestety, mamy “dziurawe prawo (podobne do “Prawa Kalego”)” i na to wygląda – rolnictwo w procesie likwidacji i manipulacji, a nie restrukturyzacji i modernizacji. Mówi się o nieświadomości rolników, a zapomina się o tym, że z czegoś ten rolnik i jego rodzina musi żyć. Uważam, że solidarnie należy działać, aby powstrzymać to niewyobrażalne zagrożenie dla naszego rolnictwa, zdrowia i życia, jakim jest uwalnianie do środowiska naturalnego organizmów genetycznie modyfikowanych, będących wytworem, a raczej potworem inżynierii genetycznej i biotechnologii, które ignorują prawo naturalne. Ta biotechnologiczna rewolucja może przynieść opłakane skutki, dlatego z wielką ostrożnością i przezornością należy ją traktować. Należy mieć na uwadze specyfikę naszego rolnictwa (około1,9 mln małych i średnich gospodarstw rolnych) i cenny kapitał, jakim polskie rolnictwo dysponuje – jeszcze naturalną, żywą glebą, która jeszcze rodzi, a nie produkuje jak w większości państw UE. Tam, gdzie już dawno przekroczono próg równowagi ekologicznej powstał nowy aspekt środowiskowy i problem:

Jak zrekultywować zdegradowane przemysłowym rolnictwem gleby?, czy te martwe gleby będą jeszcze zdolne rodzić żywność?

Może będzie pomocny mój raport i spostrzeżenia ze szkolenia w powiecie wodzisławskim, po akcji wykrycia kukurydzy GMO MON810 w Lubomii w rejonie . Moim obywatelskim obowiązkiem, w imię obowiązującej zasadzie jawności w sprawach dotyczących ochrony środowiska naturalnego, a zatem zdrowia i życia jest poinformowanie Was o zaistniałej sytuacji, ponieważ jak zauważyłam, media nie stanęły na wysokości zadania, ta sprawa do końca nie zostanie ujawniona i podana do wiadomości publicznej.

Nie mogę już dłużej czekać na ujawnienie się rolnika, który telefonicznie przekazał mi informacje o mechanizmie wprowadzenia upraw kukurydzy GMO. Wy powinniście o tym wiedzieć, pomóc rolnikom, ujawnić prawdę ze względu na zagrożenia dla środowiska,

naruszanie konstytucyjnej wolności i prawa do trwałego i zrównoważonego rozwoju teraźniejszym i przyszłym pokoleniom Polaków.

O akcji w Lubomii dowiedziałam się w ostatniej chwili od jadących tam rolników z Zachodniopomorskiego i również tam pojechałam. Śledziłam rozwój dalszych wydarzeń w tej sprawie i pojechałam również na szkolenie do Połomii w Powiecie Wodzisławskim.

Poniżej kopia informacji o szkoleniu (1) i moje sprawozdanie z tego szkolenia (2):

(1)

Śląska Izba Rolnicza- Rada Powiatowa w Wodzisławiu Śl. przy współpracy Gminy Mszana i Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Wodzisławiu Śl. zaprasza w dniu 5 listopada 2009 r o godz. 10.00 do Wiejskiego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Połomi na spotkanie szkoleniowe:GMO na Górnym Śląsku – co my na to? W programie:
1.Powitanie uczestników i przedstawienie tematyki spotkania – prezes Śląskiej Izby Rolniczej i Wójt Gminy Mszana
2.Organizmy modyfikowane genetycznie w rolnictwie, ich rola i znaczenie. Szanse i niebezpieczeństwa dla użytkowników – dr Waldemar Szendera
3.Sytuacja formalna i prawna upraw roślin transgenicznych -
przedstawiciel Państwowego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa.
4.Ekonomiczne i produkcyjne aspekty upraw roślin transgenicznych oraz sytuacja naszych rolników – mgr inż. Roman Włodarz, Prezes Zarządu Śląskiej Izby Rolniczej.
5.Dyskusja.
6.Zakończenie spotkania

(1)

Spotkanie, zorganizowane przez Śląska Izbę Rolniczą i Radę Powiatowa w Wodzisławiu Śląskim, Powiatowy Zespół Doradztwa Rolniczego i Gminę Mszana – odniosłam wrażenie, że niewielką grupę stanowili rolnicy, a większości w spotkaniu uczestniczyli urzędnicy, doradcy i samorządowcy. Informacja o szkoleniu była podana do wiadomości publicznej i każdy mógł w nim uczestniczyć. Szkoda, że nie uczestniczyli w tym szkoleniu aktywnie rolnicy z tego rejonu. Dziwi mnie fakt, że w programie szkolenia nie było stanowiska Służb Ochrony Środowiska (PIOŚ, WIOŚ) w sprawie GMO.

Wykład Pana dr Waldemara Szendera – pracownika naukowego ogrodu botanicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach przybliżył uczestnikom wiedzę o technice modyfikacji genetycznych oraz o aspekcie moralnym i etycznym.

dr Waldemara Szendera przedstawił model: 2 szklanki wody symbolizujące środowisko, w jednej woda zabarwiona atramentem (stosowanie oprysków), w drugiej szklanka z czystą wodą z kapsułką atramentu ( modyfikacja genetyczna- Bt w roślinie). Nie wiadomo jak kapsułka będzie przekazywana roślinom pokrewnym i co będzie kiedy kapsułka się rozszczelni, bo 40 lat badań nad GMO nie pozwala na stwierdzenie, czy ten mechanizm biotechnologiczny inżynierii genetycznej jest bezpieczny i jak organizmy zmodyfikowane genetycznie są przygotowane do funkcjonowania na naszej planecie – powiedział w podsumowaniu Pan dr Waldemara Szendera.

Pani Janina Świerkowska z Inspektoratu Ochrony Roślin w Katowicach wymieniła obowiązujące akty prawne dotyczące GMO i podkreśliła braki uregulowań prawnych, niekonsekwencje i luki prawne, niezgodność z prawem unijnym.

Poinformowała, że od 2005 roku prowadzony jest monitoring materiału nasiennego (badania w Centralnym Laboratorium Nasiennictwa w Toruniu) i nie stwierdzono obecności GMO.

Prezes Śląskiej Izby Rolniczej Roman Włodarz, były nauczyciel, mówił o ekonomicznych i produkcyjnych aspektach upraw roślin transgenicznych i sytuacji naszych rolników.

Sprawy rolnicze i problem GMO przedstawił w 3 płaszczyznach: etyczno – moralnej, wiedzy i świadomości oraz aspektów ekonomiczno – technicznych.

Podkreślił, że problem z agro – etyką ma cały Świat, brakuje oświecenia etycznego, poruszamy się we mgle (ślepy prowadzi ślepego). Faktem jest, że dzisiaj mamy biotechnologie, a zatem nowa rewolucję w rolnictwie globalnym, produkcji i obrocie żywnością. Mówił także, że w Polsce nie ma kodeksu etycznego dla rolnictwa, jesteśmy zaskoczeni uprzemysłowieniem produkcji żywności i ma tu Kościół ogromną rolę do spełnienia, aby “nie wylać dziecka z kąpielą”. Trzeba mówić o tym wszędzie i w szkole od najmłodszych lat.

W płaszczyźnie ekonomiczno – technicznej Prezes ŚIR mówił, że rolnik jest na początku albo na końcu procesu żywnościowego, problemie GMO w uprawach roślinnych i paszach z GMO w produkcji zwierzęcej.

Jeśli rolnik zrezygnuje z GMO, to kto na tym zyska? Czyje dobro?, czyli analiza “+” i “-” w przypadku zakazu GMO. Rolnik ma prawo do zysku. “Najpierw żarcie, potem etyka” – Molier. Nie mamy wyjścia, jesteśmy zdani na podporządkowanie się globalizacji i prawu unijnemu itp. W tym tonie była dalsza część szkolenia.

W dyskusji zabrałam głos i zwróciłam uwagę na pilną potrzebę ochrony polskiego rolnictwa opartego na wyjątkowym kapitale – wysokiej jakości glebie, produkcji żywności poszukiwanej na rynku unijnym, trosce o małe i średnie gospodarstwa rodzinne i tworzenie polityki rolnej wspierającej rozwój polskiego rolnictwa i ochronę miejsc pracy. Apelowałam o pomoc dla rolników w organizowaniu rynku zbytu (programy pomocowe pomoc w tworzeniu grup producenckich i spółdzielni). Na tym trzeba się pilnie skoncentrować, a nie poddawać się i tej pomocy oczekujemy od Rządu, wsparcia Izb Rolniczych,

AR i MR oraz ODR. Rolników przestrzegłam, że uprawy GMO i tak nie poprawią ich sytuacji ekonomicznej, bo firmy handlowe i tak będą sprowadzać pasze i żywność z różnych stron świata, a nie koniecznie od polskiego rolnika. Czy polski rolnik będzie miał zysk z takiego wolnego rynku? Powiedziałam też o zagrożeniach jakie niesie ze sobą zanieczyszczenie środowiska naturalnego GMO . Przestrzegłam rolników, że za zgodą na wprowadzenie GMO do Polski i współpracą z korporacjami patentującymi życie idzie niebezpieczeństwo utraty ziemi – możemy się stać “nowoczesnymi chłopami pańszczyźnianymi”.

W ramach dyskusji wykład pro GMO i anty organizacjom pro ekologicznym wygłosił Pan Korysta, rolnik (150 ha,), który przybył na Śląsk spod Szczecina właściciel rodzinnej firmy “CHEMPAS” zajmującej się obsługa rolnictwa i działający w Stowarzyszeniu “Koalicja na rzecz nowoczesnego Rolnictwa”. Wyraził swoje prawo do swobody działalności gospodarczej i krytykę organizacji pozarządowych za blokowanie legalizacji prawnej GMO. Przekonywał że działa zgodnie z prawem UE i uprawa kukurydzy MON810 jest legalna, nie stanowi zagrożenia, przebadana itd. Pokazał kolbę kukurydzy “obgryzionej ” przez Omacnicę Prosowiankę i kolbę “dorodnej kukurydzy GMO” i zapytał rolników, którą woleli by uprawiać. Pokazał też model polskiego rolnictwa – teczka (nowoczesny rolnik), na której postawił zakrętkę od butelki wody mineralnej ( polski rolnik tradycyjny), tym samym pokazując jaki mały jest tradycyjny polski rolnik i to, że przyszłość jest przed nowoczesnym rolnictwem i nowymi technologiami. Szkoda, że tacy wielcy i nowocześni rolnicy nie umieją pogodzić tradycji z nowoczesnością i są tak łatwowierni, zapominając o zagrożeniach. Trudno powiedzieć jak wywody Właściciela firmy CHEMPAS przyjęli tamtejsi rolnicy, bo nie wzięli udziału w dyskusji.

Moje spostrzeżenia są:

a. Dlaczego w programie szkolenia nie brały udziału Służby Ochrony Środowiska (PIOŚ, WIOŚ)?. Każda produkcja wiąże się z powstawaniem odpadów, jakim aspektem środowiskowym zatem będą nowe odpady biologiczne, pochodzące z GMO? Jakie będą następstwa wprowadzenia do łańcucha pokarmowego nowych organizmów, do końca nie zbadanych?
b. Niska świadomość ekologiczna, odpowiedzialność eko-obywatelska, wiedza i świadomość o zagrożeniach związanych z wprowadzaniem GMO do naszego rolnictwa i w ogóle do środowiska naturalnego oraz o wpływie na nasze zdrowie.
c. Brak wiedzy o kierunku ekologizacji rolnictwa przyjętym przez UE i o tym że od upraw GMO na świecie się odchodzi,
d. Zniechęcenie, a raczej brak wiary w pokonanie lobbingu na rzecz zgody na GMO (gonienie króliczka, aż gończy go dopadnie).
e. Potrzeba rozmów i rzeczowych szkoleń, uzbrojonych w narzędzia i środki pomocowe, na temat Wspólnej Polityki Rolnej UE, miejsca polskiego rolnictwa, prawdy o GMO.
f. Pilna potrzeba pomocy polskiemu tradycyjnemu rolnictwu skazanemu na ruinę, jeżeli się nie pogodzi tradycji z współczesnością i nowoczesnością, ale bez manipulacji!

W imieniu rolników szczególnie tych najbardziej zagrożonych, małych i średnich ( około 1,9 mln gospodarstw rolnych) błagamy, schowajcie do kieszeni poprawność polityczną, a wyciągnijcie Boga, Honor, Ojczyznę i Europę w której od zawsze jesteśmy.

Górale mówią:

Nie ma gazdy, głupi kazdy,

Pomalućku, ale wdy, bo co nagle to po diable, . , bo prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa.

Ufamy, że nas nie zawiedziecie. Życzymy Wam owocnych w DOBRO i PRAWDĘ obrad w sejmie 15 grudnia 2009 r. oraz z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia zdrowia, radości i pogody ducha, miłości i obfitości naszego polskiego tradycyjnego Stołu Wigilijnego.

ŚCZĘŚĆ BOŻE !

Z wyrazami szacunku

Anna Bednarek
Prezes Zarządu
Beskidzkiego Stowarzyszenia Produkcji Ekologicznej i Turystyki BEST PROEKO

Anna Bednarek
Prezes Zarządu
BEST PROEKO
tel: +48 602 713 551


Witam, ponownie

Z przykrością muszę Państwu przekazać moje wielki rozczarowanie w związku korespondencją, jaką do Państwa wysłałam jakiś czas temu. Rozczarowana nie tylko brakiem odpowiedzi (odpowiedział mi do tej pory jeden poseł Pan Lipiński, za co mu dziękuję), ale także brakiem odwagi i niepodjęciem jakiejkolwiek wielowątkowej i konstruktywnej debaty na ten temat. Prawem demokracji jest uczestniczyć w kształtowaniu prawa w Polsce poprzez wybór tego co wydaje się nam słuszne. Wybór rozpoczynamy, my szarzy obywatele, od wyboru reprezentantów naszych pragnień, wyobrażeń, naszego myślenia o codziennym życiu, sprawach społecznych, ekonomicznych. Prawem demokracji jest także wywierać wpływ na władzę, a wpływ ten wyrażamy także w poniższy sposób.

Słowa Josepha Schumpetera: “Demokracja jest to układ instytucjonalny, w ramach którego podejmowane są decyzje polityczne, a który nadaje jednostkom władcze prerogatywy w drodze współzawodnictwa o głos obywateli”.

A to słowa szarego obywatela: “A wiadomo nie od dziś, że GMO to jeden wielki przekręt”.

Jeśli nie uznajecie się Państwo głosu większości (np. sondaże konsumenckie, zdanie hodowców, rolników ekologicznych, przyrodników), a jedynie podatną na korupcję i naciski mniejszość (środowisko naukowe biotechnologiczne, wielkoobszarowych, przemysłowych rolników, silnie lobbowanych przez wielkie korporacje biotechnologiczne) to czymże jest Polska, bo na pewno nie demokratycznym krajem. W Polsce już teraz brakuje systemu kontroli i monitoringu tych upraw. Podpieranie się w dyskusji o GMO tytułami naukowymi czy certyfikatami nie jest dziś żadnym argumentem! Gdy naukowcy nie byli powiązani z biznesem biotechnologicznym, można było ufać ich pracom i recenzjom. Niestety teraz tak nie jest. Nie są obiektywni w tej kwestii, nawet nie starają się być obiektywni. Więc stąd także mój i nie tylko mój brak zaufania do GMO. A już największą bzdurą jaką słyszałam w argumentacji jest to że nas nie stać na żywność ekologiczną. Stać nas. Zapewniam! Nie stać nas na ten eksperyment, niezbędną, kosztowną kontrolę, nie stać nas na wielce prawdopodobną katastrofę ekonomiczną, społeczną i ekologiczną(vide USA, Kanada).

Art. 39.
Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody.

Art. 86.
Każdy jest obowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie. Zasady tej odpowiedzialności określa ustawa.

Jak Panowie uzasadnicie przy następnych wyborach moralny udział wtym przekręcie?

Pozdrawiam,

Dziś szczerze zawiedziona
Wyborca PO z Dolnego Śląska


Comments are closed.



Ads Plugin created by Jake Ruston - Sponsored by WUSB54G and GPT Site.